Wykład pana prof. Mirosława Piróga – Mity miłości

20170207_18340720170207_190522

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Rzeka Życia – V warsztat Akademii Jungowskiej

20170208_09143820170204_17353220170204_12283220170204_14355920170204_17355620170204_150605

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wykład – Mama, tata, czyli życie seksualne pary po narodzinach dziecka

20170126_20371220170126_16455720170126_16424720170126_16444120170126_16433920170126_164351

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Szkolenie – Seksualność bez barier

20170121_10133620170121_12011320170122_10030920170122_10454220170122_111010~220170122_111018~2

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Warsztat – Seksualizacja jako tabu społeczne

20170126_20372015977300_1084083788384217_167786300253757077_n15965138_1084083811717548_5046835484772629715_n

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Szkolenie – Wizerunek jako narzędzie do budowania marki coacha i nawiązywania relacji z klientami

15965612_1084072528385343_179807306829930588_n15965333_1084072595052003_7715374634348279303_n15895146_1084072081718721_4533322862267213634_n15941093_1084072275052035_8830746601500539137_n15978122_1084072978385298_5394301521746931654_n16105817_1084072195052043_6276663068795362645_n

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Szkolenie dla koordynatorów wolontariatu – Jak podziękować wolontariuszom za ich pracę

15578419_1064447163681213_3785232163423026639_n15622240_1064447230347873_5714964547558745709_n

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Sarah Waters – Złodziejka

zlodziejka,big,4545

Idealnie by było, gdyby sprawiedliwość była zasadą, którą rządzą się wszyscy na ziemi, niezależnie od stanu, do którego przynależą, czy są bogaci czy biedni, czy na szczytach władzy czy wykonujący najbardziej przyziemne obowiązki. Sprawiedliwość. Marzenie czy iluzja, a raczej może jedno i drugie. Ale gdyby zapytać kogokolwiek o to czy ona istnieje to zdecydowana większość odpowie, że sprawiedliwości nie ma, nie było i nie będzie, a gdyby dalej drążyć temat i zapytać czym ona jest, to tu pojawi się jeszcze większa trudność, bo okaże się, że każdy na swój sposób ją rozumie i interpretuje, i oczywiście zawsze na swoją korzyść. By przywołać tu kultowe słowa Pawlaka z komedii Sami swoi: Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Takie są też i nasze częstokroć błędne oczekiwania, że sprawiedliwym wydaje się nam to, co takim  jest dla nas,  a nie to, co takim rzeczywiście jest. Nasza natura wbrew obiektywnym faktom buntuje się i w walce o byt przypisuje sobie bycie Temidą uznając, że to my jesteśmy od tego, by oceniać i wydawać wyroki nam sprzyjające a nie drugiej stronie, i że ze świecą szukać kogoś, kto umiałby w takiej sytuacji przyznać się, że nie ma racji i sprawiedliwość jest po stronie przeciwnej. Szukamy w świecie jednak cały czas sprawiedliwości i właśnie w ręce sądów oddajemy nasze sprawy, choć potem z ich wyrokami niekoniecznie się zgadzamy a często je kontestujemy i krytykujemy. Bohaterowie Złodziejki szukają ludzkiej sprawiedliwości, na boską nie liczą, ale na tę w dostępnym im wymiarze tak. I szukają jej na wielu poziomach. Po pierwsze Susan odczuwa, że to niesprawiedliwe, że nie ma pieniędzy, za które mogłaby sobie kupić lepszą sukienkę i lepsze jedzenie, więc jest gotowa popełnić przestępstwo, które w jej oczach będzie próbą odzyskania blasku utraconego przez lata niesprawiedliwego życia jakie przyszło jej prowadzić. Maud czuje się niesprawiedliwie traktowana przez wuja i jego służbę, cierpi nie za swoje, ale za winy obłąkanej matki, która spowodowała rodzinny skandal, którego ona jest owocem jako nieślubne dziecko. Wuj nie ma w sobie litości, liczy sią jego korzyść a nie  dziewczęce romantyczne pragnienia czy widzimisię. Pan Rivers zazdrości bogactwa i prestiżu innym, czuje, że mógłby więcej, choć los potraktował go niesprawiedliwie pozwalając mu przyjść na świat w rodzinie, która swym statusem daleka jest od jego obrazu chwały i wielkości. Chce więc ten status za wszelką cenę osiągnąć i robi wszystko, by tak się stało, nie mając żadnych wahań ani skrupułów. Wsłuchując się w opowieści innych postaci motyw niesprawiedliwości jest jednym z najczęściej poruszanych. Konkluzja jest smutna: życie jest niesprawiedliwe, nie jesteśmy w stanie przed jego niesprawiedliwą ręką się schronić ani uciec, wcześniej czy później nas dosięgnie. A każdy nasz czyn zostanie zmierzony i odpłacony. Nawet jeśli na jej pojawienie się trzeba poczekać wiele lat. Nic bowiem nie zostaje bez zapłaty. Dobro do nas wraca, ale zło wraca i to w dwójnasób, i o ile dobro wraca mimochodem, przypadkowo, cicho, i dlatego tak często go nie zauważamy a przez to i nie doceniamy, to zło uwielbia show i spektakularne powroty. Dla naszych bohaterów takie będą konsekwencje ich wyborów, wszystko prowadzi do finału, w którym to, co zbudowane na złu musi zaowocować złem. I tam usłyszymy że sprawiedliwości musiało się stać zadość, choć dosięgnęła dopiero uczestników wydarzeń po latach. I w potocznym odczuciu choć wszyscy powiedzą dobrze się stało, dobrze im tak, nikt nie będzie wnikał w indywidualne przeżycia i drogę przez mękę, która towarzyszyła określonym decyzjom naszym bohaterom, to już się nie liczy.  Sprawiedliwość lubi przebierać się w szaty, które mają pokazać ją jako wyważoną, słuszną, rozsądną, ale też bez uczuć, bo twardą i surową ale i bezlitosną, bo chcącą wyważać racje. Nigdy nie ma pewności ich siły, bo to tylko własne przekonania a nie holistyczny ogląd, bo ten po ludzku nie jest możliwy. Złodziejka wciąga do refleksji nad kondycją moralną człowieka, nie zadaje ani łatwych pytań, i nie daje prostych odpowiedzi. Spaja wprawdzie wszystko niewidzialną nicią miłości, która wisi w powietrzu, unosi sie nad ziemia, ale nie przekracza żadnych granic, pluska się z niewinnością gestów, spojrzeń ale i tapla w błocie, a to błoto to tak naprawdę bagna. Można w nich utonąć, a jednak i Maud i Susan próbują z nich się wyciągnąć,  ostatecznie,  i może o to też chodziło Autorce, wychodząc z jednych topieli wpadają w inne, bo żeby żyć trzeba zarabiać pieniądze, a skoro można zarabiać na błocie, to czemu nie?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Grzegorz Musiał – Ameryka, Ameryka! Antologia wierszy poetów amerykańskich po 1940 roku

 

3ffacd7af20e723d546b7be12a311453

 

Wybór, który otrzymujemy znajduje następujące uzasadnienie w ustach autora: Poezja to słońce, które czasem piękniej zabłyśnie w kropli rosy niż na otwartym niebie, i tak samo czasem mały wiersz urzeknie i zachwyci a wielki zostawi obojętnym.  Stąd dokonany wybór jest nad wyraz subiektywny i własny. Przyglądamy się Ameryce od lat 40 i podziwiamy ją w jej bogactwie i różnorodności. To spotkanie ludzi, zwyczajów, kultur, grup wyznaniowych, etnicznych, przedstawicieli świata biznesu i rolników. Zatrzymujemy się nad pytaniami egzystencjalnymi i bawimy się frywolnością, walczymy ideowo i zmagamy sie z pełnym ironii i humoru obrazem otaczającego nas świata. Oglądamy Amerykę taką prawdziwą i nieskalaną, bo poeci nie chcą manipulować przekazem, oni za cel stawiają sobie rekonstrukcje tego, co ich dotyka , czego doświadczają, jak przeżywają emocje, w jaki sposób rozumieją innych. A przy jakże subiektywnym odbiorze tych wszystkich bodźców musimy mieć świadomość, że dostaniemy w prezencie kolaż, gdzie ścierać się  będą różne wizje i sposoby postrzegania. Gdzie nic nie będzie już takie samo, a wszystko będzie inne, co jest najpiękniejszym wyrazem tego, że na tym polega bogactwo różnorodności, której często się boimy i dążymy do jakiejś dziwnej unifikacji czy jednolitości, podczas gdy prawdziwa pełnia jest wtedy kiedy mamy całą paletę kolorów. Przywołani twórcy wprowadzają nas w różne odcienie. Moja uwaga skupiła się na kilku, którzy dotykają ważnych i ciekawych według mnie wymiarów. Oto Tomasz Merton, znakomity kaznodzieja i pisarz, mnich, który mimo surowej reguły trapistowskiego życia prowadził odważny otwarty dialog ze światem i odkrywał dla laickiego świata nieprzebrane pokłady wiary i duchowości, która ubrana w odpowiednie słowa i idące za nimi świadectwo wiary  była w stanie przekonać najbardziej zagorzałych i twardych ateistów czy antypapistów. Jego rozmyślania o sensie i celu życia trafiają w czuły punkt i skłaniają do refleksji, bo nie pozwalają nam przechodzić obojętnie obok pytań, które należą do kanonu, a wśród nich to jedno, jakże często przywoływane: po co żyć, po co to wszystko. Merton odpowiada, że warto i znajduje uzasadnienie dlaczego. Po drugiej stronie będzie Allan Ginsberg, czołowy bitnik, promotor tego ruchu, w którego poezji będzie przede wszystkim odzywał się życiowy hedonizm, radość z życia, przyjęcie jego trudów ale i przyjemności, które pozwalają pomyśleć o drugim człowieku nie tylko w duchowym ale i cielesnym wymiarze. I mimo tego często zmysłowego i bardzo żywiołowego charakteru, i one mają swoje zakorzenienie w religii, choć w tym wypadku w judaizmie. Ginsberg prowadzi spór z Bogiem, i o potyczkach pisze nie przebierając w słowach, bo to krwisty dialog, gdzie Bóg jest realnym partnerem tej nierealnej rozmowy. Robert Bly będzie z jednej strony wyrazicielem pacyfizmu tak mocno silnego w Ameryce od II wojny światowej poprzez wojnę w Korei a potem w wojnie w Wietnamie, ale poznajemy i jego drugą, jakby oderwaną od niego, stronę jego poezji, bardziej sielankową, bardziej sielską, nastawioną na zachwyt nad światem
i jego cudownością. Te dwie skrajne postawy pokazują wewnętrzną walkę poety i odzwierciedlają dylematy współczesnych Amerykanów. Z jednej strony śmierć, zniszczenie i wołanie o pokój, z drugiej piękno, które nas otacza a które depczemy, niszczymy, nie mamy czasu, by się nim zachwycać. W tym duchu tworzy Mark Stand, który zadziwił nas zachwytem nad detalami miejsc, do których nas prowadzi. To nie tylko podziw dla nieba, ziemi, ale dla każdego elementu tego obrazu, nad źdźbłem trawy, kwiatem przy drodze, ślimakiem. To powrót do poezji pełnej czci dla przyrody. A tymczasem Randall Jarred po przeżyciach wojennych, które bardzo go dotknęły, po wielu tragicznych wydarzeniach, które spotkały Amerykę, łącznie z zamachem na prezydenta Kennedy,  prezentuje nam poezje, która bardziej wnika do wnętrza człowieka, do jego najbardziej głęboko schowanych pokładów, by wydobyć z nich niepokój i lęk przed śmiercią, przed przemijaniem, przed stratą. Analizuje te przeżycia i stosując swoistą wiwisekcję próbuje odsłonić nas, pokazać jacy jesteśmy tak naprawdę, nie zbudowani z masek, iluzji, tylko z narosłych w nas mechanizmów obronnych, które odrzucone dopiero odsłaniają nasze prawdziwe ja. A na podsumowania poetka oryginalna i kontrowersyjna Adrienne Rich, należąca do radykalnego feminizmu drugiej fali, która odrzuca utarte wzorce i normy i podważa je w imię wolności i dla szacunku dla człowieka, uważa, że są one wynikiem stereotypów, które niszczą człowieka i wprowadzają go do jaskini, z której nie ma wyjścia. Jednym z takich postulatów zmiany jest odzyskanie wolności macierzyństwa, wolności nad ciałem, wolności od męskiej kontroli i te motywy wyrażone w twardy, wręcz męski ostry sposób pokazuje w swej poezji. Ta krótka panorama pokazuje nam jak wielorakie jest to amerykańskie spojrzenie, i że wymaga ono pozytywnego nastawienia dla jego różnorodności, bo tylko wtedy widzimy Amerykę prawdziwą nie zafałszowaną, nie ukrytą. Autor dokonał niezwykle trafnego wyboru, zarówno, co do autorów, jak i ich utworów.  To świetna antologia.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Konferencja w Sandomierzu – Kwestia profesjonalizacji w zakresie przeciwdziałania nieuczciwym formom nacisku i grupom kultowym

15439839_1056732914452638_6561390250375444631_n15355651_1056731181119478_1340978547632818691_n15355641_1056997521092844_81446967289449731_n15400406_1056997647759498_8383475986715138880_n15442339_1056997484426181_941222918703449646_n15401107_1056887507770512_6391880347022290040_n

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj